poniedziałek, 16 maja 2016

Srebrny popielaty blond - nowość od Garnier Color Sensation

Witajcie!
Dzisiejszy post poświęcę nowości od Garnier Color Sensation, mianowicie odcieniu S9, czyli srebrny popielaty blond.
Jesteście ciekawi jaki efekt powstał na moich włosach, które nie były farbowane od listopada?
Zapraszam!

*



Na wstępie, chciałam Was wszystkich przeprosić za to, że tak mało wpisów ostatnimi czasy się pojawia. Mam totalne urwanie głowy... Dodatkowo dalej mam problem ze zdjęciami :/ Muszę to w końcu jakoś rozwiązać, bo pomysłów na wpisy jest mnóstwo, ale jest problem z ich realizacją :(

Zacznę może od tego, że odrosty miałam już bardzo duże. Mianowicie nie farbowałam włosów od początku listopada, gdzie przy moim zawrotnym wzroście włosów, osiągnęły około 4 - 4,5cm! W pół roku! Dla jednych to pewnie i tak mało, jednak ja jestem mega zadowolona :D Biorę regularnie od 2 miesięcy Calcium pantothenicum i widzę poprawę! :) Chcę z CP pociągnąć do końca czerwca, później zrobię przerwę :)

Zabierając się za koloryzację, zaczęłam od przeczytania ulotki. I tutaj pojawiło się moje jakże wielkie zdziwienie! W ulotce załączonej do opakowania napisane było, aby najpierw nanieść farbę na długość (pozostawiając odrosty i jeżeli są zniszczone końcówki to je również) na 10 minut, a po tym czasie dopiero na odrosty i końcówki, i pozostawić na 25 minut. Wydało mi się to co najmniej dziwne, ponieważ ciemny odrost potrzebuje więcej czasu... 
Oczywiście nie zastosowałam się do instrukcji i zrobiłam to "po mojemu" :D Czyli odrost 15 minut, później 20 minut reszta :D 
Wydaje mi się jednak, że przegięłam z czasem... Podrażniona skóra głowy, wręcz czerwona i popalona! Dodatkowo strasznie sianowate końcówki :( Ta farba zniszczyła moje włosy strasznie. A kolor? Sami zobaczcie. Liczyłam na coś bardziej "zimnego".

Poniżej zdjęcia spalonego skalpu, najgorzej jest przy czesaniu włosów... Czuje każdy ruch szczotki, i mam wrażenie jakby zaraz miały mi wypaść włosy razem ze skóra. Zdecydowanie nie polecam...




Ostatnie zdjęcie najbardziej to chyba oddaje, ała...
Zdjęcia robione w tym samym dniu co były farbowane.
Poza tym, mam wrażenie, że odrost mam żółty :(
A tutaj całość włosów...





Ostatnie trzy zdjęcia robione dzisiaj, po kilku dniach od koloryzacji. 

Podsumowując, kolor wyszedł ładny, platynowy blond. Jednak po moich ekscesach z szarymi i mocno zimnymi odcieniami blondu, wydaje mi się on zbyt ciepły. Mógłby wpadać bardziej w szarość właśnie :( Pozostaje je mocno wychłodzić fioletowym szamponem i odżywką Joanny (klik) i myślę, że będzie idealnie! Co mnie bardzo zdziwiło? Ze odrost zlał się idealnie z resztą włosów! Nigdy mi się to jeszcze nie udało w takim stopniu!
Czy wybiorę tą farbę ponownie? Nie wiem... Strasznie mi popaliła włosy, tak bardzo, że na tą chwilę końce nadają się do podcięcia... :( Ale mam nadzieje, że je uratuje!

Pierwszy raz możecie zobaczyć moją twarz! :D Wyszłam z założenia, że i tak możecie ja zobaczyć na instagramie (klik), więc co mi szkodzi ujawnić się ;) Zapraszam Was jednocześnie do obserwowania! :)

Buziaki ;*

_______
* zdjęcie pochodzi ze strony www.superkoszyk.pl

4 komentarze:

  1. WITAM ŚLICZNOTKĘ:) BLONDY MAJĄ TO DO SIEBIE, ŻE W KAŻDYM ŚWIETLE WYGLĄDAJĄ INACZEJ:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cięzko dojsc do srebrnego popielatego blondu. Ja chciałabym mieć wręcz białe , ale nasze polskie farby nie dają niestety rady..

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie użyłam farby i... nic, zero, tylko odrosty mi rozjaśniło do złocistego blondu a poza tym nic, dobrze że nie była droga ale Garnier mnie rozczarował :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również użyłam dzisiaj tej farby po raz pierwszy i nic mi się nie stało. To normalne że masz sianowate włosy, tak się dzieje przy każdym farbowaniu tym bardziej na blond. Poza tym na ulotce jest napisane żeby zrobić test alergiczny nawet jeśli nigdy nie byłaś uczulona ..

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już tutaj trafiłeś, zostaw po sobie ślad. Zachęcam do obserwowania :)